szanty24.pl > ocean wiedzy > z wiatrem > archiwum > Świąteczne...

wtorek, 7 września 2010 Imieniny: Reginy i Melchiora

ocean wiedzy: z wiatrem | historia | różności

z wiatrem

Świąteczne Szantymenów Przypadki (3)


Autor: Michał Gramatyka

24.12.2009, g. 8:51


Rozszalało się świątecznie środowisko Szantymenów. Najpierw na jaskrawe prowokacje niejakiego Gramatyki odpowiedziała Monika Szwaja a potem głos zabrał sam Siurawa. Ale, po kolei.

Betlejemska Iliada (Monika Szwaja)

Dwa orszaki podążały do Betlejem pewnej nocy;
oba świetne, oba liczne, a śpiewały z całej mocy.
W jednym tuż za Mendygrałem szantymenów kwiat pomyka,
w drugim kwiecie równie zacne Michał wiedzie Gramatyka.

Orszak pierwszy dużo starszy tyleż wiekiem, co urzędem;
Koval mówi, że SZANTUZY - przez pustynię idą rzędem.
Owszem, jest tam paru młodszych - wszak niezbędne królom pazie!
Idą godnie i pomału, posapując raz przy razie.

Drugi orszak młody, prężny, szantymeny niczym ciacha,
lecz nie tylko wzrok nam cieszą - co szantymen, to zdolniacha!
Przez gorący piach pustyni idą sobie raźnym krokiem,
wypatrują jasnej gwiazdy, co zwycięży z nocnym mrokiem.

Niezbadane są wyroki! Choć przewidzieć czasem da się...
Jeśli nawet dwa orszaki nie spotkają się na trasie,
to rozumiesz chyba sam to, Czytelniku - Przyjacielu,
że w tę samą idąc drogę, muszą zetknąć się u celu!

Cóż więc będzie, co się stanie, gdy się zejdą adwersarze?
Aniołowie koło żłóbka zatroskane mają twarze,
bo choć nisko dziś latają, boją się te boże sługi:
nie poradzą gdy się zacznie jakiś Grunwald tutaj drugi!

Ha! Już doszli. Już się widzą. Już Mendygrał schmurzył lice
i przez posły śle dwa miecze odważnemu Gramatyce.
Wydobyto z futerałów jakie kto miał instrumenty,
nie orszaki już, lecz armie - zaraz ruszą w bój zawzięty!

I byłoby się Betlejem zamieniło w Grunwald nowy,
gdyby w niebie jeden anioł nie był taki pomysłowy:
sytuację wnet ocenił i minęła krótka chwila,
a już wiedział, co trza zrobić - już po Stana śle Hugilla.

Dziadek zlazł ze swojej chmurki, gdzie się właśnie raczył rumem.
Czyście, głupki - rzekł z prostotą - pożegnali się z rozumem?
Takie burdy, taki huczek, i przy świętym tak Dzieciątku?
Lepiej byście zaśpiewali - tylko piano! - Pacholątku!

Wszystkim głupio się zrobiło, bo też o co tu się kłócić?
Stan zrozumiał, że spokojnie może już do nieba wrócić,
a klan cały szantymeński wespół w zespół,  jak aniołki,
nad Dzieciątka kołyseczką, długo śpiewał kolędziołki...




Kilka godzin później ozwał się głos z samego Lublina. Wypowiedział się Marek Szurawski.


Od Marusia odpowiedź; mała strofek kupa
A kto nie rad, ten Świąteczna, ale jednak Dupa.



Ech! Wy Kochane Moje Wszystkie Kocmołuchy!
Łby Wam od tych wierszydeł spuchły jak poduchy
Choć jedwabistym połyskiem puch konceptu świeci
Przyznaję -  każde z Was wierszyki przyzwoicie kleci

Rymy biegną gładkie, skrzące, nie od Jasnej Góry,
Rozjaśniając grudniowy firmament ponury
I dobrze, bo się klimat zmienia diametralnie;
Ponoć epoka lodu zbliża się nachalnie

Co opóźnić może  -  w nie na próżnej walce
ciepło Waszej przyjaźni w każdej kolędałce
Co odbieram wzruszony i w szczerej podzięce
Bo to najlepsze lekarstwo na me skołatane serce..

Mam tylko jeden problem, i nim chce się dzielić
Jak ten lodowiec niedługo, co się będzie cielić
Choć kumpli lubię, szyk trochę wypaczę
I swą obecność w pochodzie zaznaczę inaczej

Brzydzę się marszem zbyt długim, nie lubię też tłoku
W którym się czuję jak koń bez obroku,
Głodny luzu, wyciszeń, drobiny nostalgii
Chociaż tej spokojnej, jak z przymorskiej Walii

Więc poczekam na Was w Stajenkowej Szopie
I nim beczką rumu z Wami się ożłopie
(Bo idę na maksa, nie na żadne mini
Nie deko kiełbasy, ale pół co najmniej świni!)

Walnę się jak długi przy Bożej Dziecinie
I na małych "dringach" czas mi błogo minie.
By Łaszek z "łysym Jackiem" wreszcie się spiknęli
To drink pierwszy, drugi by Was anieli, a nie diabli wzięli

(Co Monisia pewnie spisze w jakiejś książce w lecie
A Mendruś  z Kowalem ujmą w kabarecie
Tworząc zabawne, choć żeglarskie "wice"
bezbłędnie oddane przez Stare Dzwonnice).

I trzeci, by niebieska rosa jak strumień araku
Wszystkim ziemskiej tłustości dodawała smaku
I by proces ten intensywny trwał możliwie długo.
Nim skreślę się i nazwę Waszym niskim sługą

Psiknę sobie jeszcze "dring" czwarty, nieduży
By błogostan utrzymać nim się Bozia wkurzy
Choć intencją zbożną serce Wam ucieszy
I co - mam nadzieję - jednak mnie rozgrzeszy

Otóż by ospałe niedojdy, co dzisiaj bez siły
W "mrawe dojdy" w tych dniach rączo się zmieniły
A sobie życzę - "dring" piąty mieszając
I na śpiącą Dziecinę czule spoglądając

Bym - czy mam czasu dużo czy też już niewiele
Czy bujam się na pod żaglem, czy klęczę w kościele
Czy w nawale zajęć, upału czy chłodu
zawsze był o te pięć dringów przed Wami do przodu.



Wasza odświeżona i wciąż mrawa - Siurawa


strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01. 09:46, 24.12.2009

Dodał: figa   (napisanych komentarzy: 53)

To się nazywa przygotować portal do świąt!
Wielkie gratulacje! :)

Niechaj Wam błogo będzie!
i nie tylko w święta :)

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >


UWAGA
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników
w poniższych komentarzach. Komentarze zawierające wulgaryzmy, treści niezgodne z prawem oraz adresy reklamujące inne strony internetowe będą kasowane.

twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2010 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio