szanty24.pl > ocean wiedzy > różności > Klimat Panowie, klimat!
Autor: Paweł Orkisz

Zacznę od tego, że mnie – jako świeżemu jurorowi w gronie bywalców festiwali piosenki żeglarskiej – tegoroczny festiwal „Shanties 2009” bardzo się podobał.
Nie mając porównania z innymi dużymi imprezami żeglarskimi w Polsce, ani z poprzednimi edycjami „Shanties” (uczestniczyłem jedynie w pojedynczych koncertach), mogę go raczej porównywać z festiwalami i przeglądami innych rodzajów piosenki: poetyckiej, turystycznej, studenckiej, takimi jak: łódzka Yapa, Giełda Piosenki w Szklarskiej Porębie, Bieszczadzkie Anioły w Cisnej i wiele innych, w których uczestniczyłem jako juror albo wykonawca, a przez 30 lat śpiewania trochę tego było.
Zalety to niewątpliwie:
Jedynie pod koniec imprezy byłem już naprawdę znużony i teraz nie wiem, czy to wynik zwykłego zmęczenia, czy coś innego. Skupię się na brakach, żeby z tego mogło coś wyniknąć, gdyby ktoś potraktował poważniej moje uwagi.
Co mogło nużyć?
Mój szanowny kolega, Piotrek Zadrożny, żałuje: Piosenka żeglarska…Gdzieś ten świat zaczyna się zatracać, w klimatach, które nie są autentyczne. – Tu pełna zgoda.
Ale ten sam Piotr kilka zdań później jest już niekonsekwentny, kiedy z pewnym uznaniem pisze o muzyce zaprezentowanej przez zespół „Greenland Whalefishers”. Tu nie ma zgody, jest pełen sprzeciw!
Prowadzący (Michał?) cieszył się wprawdzie, że „zespół udowodnił, że punk nie umarł”. Ja mu nawet wierzę, choć sądzę, że chłopaki długo nie pociągną. Ale nie chcę, żeby mi to udowadniano na festiwalu piosenki żeglarskiej. Tylko tyle. Jeśli to mają być piosenki żeglarskie, no to musi to być autentyczne. Jak może się podobać na „Shanties” Greenland Whalefishers, albo ostre klimaty zespołów takich jak Nor Folk, Orkiestra Samanta, Smugglers? Podkreślam: na „Shanties”??? – Może i grają znakomicie, może i publiczność, w części nie mająca z morzem wiele wspólnego, przyjmuje ich życzliwie, niekiedy owacyjnie. Nawet ja lubię czasem „odkorkować się” przy takiej muzyce, ale będę się upierał, że nie ma w niej za grosz żeglarskiej autentyczności.
Chłopaki grają SWOJĄ muzę, potrafią zagrać energetycznie, ale czy to wystarczy? Zamiast tekstu o dupie Maryni można napisać o rejsach z Gdyni i wystąpić tutaj, wśród żeglarzy?
Pokażcie mi marynarza, albo żeglarza, który kocha takie klimaty. A jeśli nawet ktoś na morzu lubiłby posłuchać takiej muzyki, to inny np. lubi słuchać arii operowych. To co, one też są w klimacie żeglarskim? To zaprośmy jeszcze techno, disco-polo, ze dwie Cyganki i orkiestrę podwórkową i wyjdzie nam galimatias. To ja już wolę skansen.
W piosence żeglarskiej może być wszystkiego po trochu, ale ważny jest sposób podania: zastawa, sos, przyprawy, zapachy, klimat – koledzy – klimat!
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01. 00:47, 12.03.2009
Dodał: Gęsty (napisanych komentarzy: 1)
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >