szanty24.pl > ocean wiedzy > różności > Wywiad z Brasami

piątek, 30 lipca 2010 Imieniny: Julity i Ludmiły

ocean wiedzy: z wiatrem | historia | różności

różności

Wywiad z Brasami


Autor: Joanna "Lorka" Tomczak


Ireneusz Herisz: Owszem, jest taki pęd do ‘umpa-umpa’, ale wydaje mi się, że  na rynku brakowało normalności, normalnej szanty. Wielu młodych ludzi nie zna takich tradycyjnych szant. Owszem – znają rozrywkowe wersje różnych utworów z pogranicza szanty, czy nawet śpiewane w sposób rozrywkowy szanty klasyczne, nie mają natomiast pojęcia o tradycji. Jednym z naszych założeń było aby ją przypomnieć i pokazać jak to kiedyś bywało. Przy okazji po prostu lubimy takie klimaty śpiewać. Co nie znaczy, że nie robimy też czegoś w trochę innym charakterze. W naszym repertuarze można spotkać różne klimaty, zarówno prawdziwą szantową klasykę jak i utwory z gitarą, bardziej rozrywkowe.  Nie ma co ukrywać – w knajpach czy w tawernach musi być różny repertuar. W pewnej chwili, kiedy ludzie mają przesyt napojów w sobie, to chcą się już tylko bawić. Wtedy trzeba im tę rozrywkę zapewnić, to musi być coś żywego, coś szybkiego. Z drugiej strony szanta klasyczna powoduje, że ci ludzie zaczynają z nami śpiewać, nawet ci, którzy nie znają utworu. Po prostu powtarzający się refren wciąga ich do śpiewu i w ten sposób tworzy się więź między zespołem i ludźmi. My zwyczajnie bawimy się tym wszystkim.

 

 

Maciej Cybulski: Inna rzecz to fakt, że do czasu powstania Brasów my,to znaczy Wolf, Bufet, Słowik i ja, śpiewaliśmy troszeczkę inną muzykę. Najprościej było nam się zgrać na szantach klasycznych. Do tego jeszcze doszły warsztaty z Patem Sheridanem. To było tak, że w listopadzie zaczęliśmy się spotykać i zaraz potem przyjechał Pat. Można powiedzieć, że to on właśnie zaraził nas klasyką.


I.H.: Po prostu wziął chłopców na cztery noce i kompletnie ich przmaglował. Przez cztery noce u mnie w gabinecie śpiewaliśmy – najpierw Patem i ja, potem chłopcy się dołączali. Pat wszystko dokładnie tłumaczył, łącznie z rysunkami, z tym, że ciągaliśmy wspólnie linę, bawiliśmy się. I tak to było – totalna szkoła przez te cztery noce i cztery dni, po czym Pat stwierdził, że robimy wspólnie płytę.


M.C.: Następnie był luty, pierwszy występ i te szanty klasyczne, które śpiewamy  spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem. Okazało się że tego brakowało, że to jest coś. Były głosy, że świetnie, że ktoś zaczął przypominać klasykę, więc stwierdziliśmy, że będziemy dalej robić co zaczęliśmy, bo to jest fajne.


Pat był pierwszym szantymenem z krwi i kości, którego spotkaliście. Jak go odbieraliście wtedy, a jakie są wasze stosunki teraz?


Łukasz Wollmann: Mnie się wydaje, że Pat jest jak najbardziej odpowiednią osobą, która mogła nam przekazać co to jest szanta. W Wielkiej Brytanii tradycja śpiewania szanty klasycznej jest bardzo żywa. U nas ten nurt rozwijał się oczywiście trochę inaczej i to właśnie dzięki tej zagranicznej szancie wszyscy u nas się tym zarazili. Wiedzieli co jest bazą a to, że w Polsce rozwinęły się różne odłamy, jest skutkiem faktu, że ludzie chcą iść do przodu, ale też odnaleźć się w szantach w taki sposób, który najbardziej im odpowiada.


M.C.: Nas przede wszystkim ujęło w Pacie to, że przy pierwszym spotkaniu takie ciepło aż od niego biło. Od razu widać było, że ten koleś nie przyjechał tu tylko dlatego, że musi, bo ma jakiś koncert do zaśpiewania. On w każdym słowie chciał nam coś przekazać. Potem był taki pamiętny wieczór, troszkę dłużej posiedzieliśmy i on powiedział: „Panowie, ja mam teraz 65 lat, jeszcze z 5 lat może pośpiewam, ale już czuję, że mój głos słabnie. Teraz cały mój bagaż szantowy chciałabym komuś przekazać i w was widzę odbiorców tego, bo chcecie ode mnie tę wiedzę usłyszeć a ja chcę ją wam przekazać .” Bardzo nas tym ujął. Od tego czasu tego pierwszego spotkania ja mam Pata na skypie, moja dziewczyna często z nim rozmawia, jest stały kontakt, po prostu przyjaźń.


A jak wspominacie wspólne nagrywanie płyty, współpracę w studio?
I.H.: Dla mnie to była straszna mordęga. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że mieliśmy Pata nagranego już wcześniej i musieliśmy do niego dograć swoje głosy. Zatem nagrywaliśmy, przyjeżdżał Pat i mówił, że nie podoba mu się jego wokal. Zmieniał go więc, a tym samym cały charakter utworu.  Po prostu on za każdym razem inaczej czuł dany utwór i niestety było to bardzo męczące. Druga rzecz, że Wolf i Bufet spędzili wtedy jakiś czas za granicą, dochodziły jeszcze koncerty z racji pracy chłopaków i na prawdę ciężko było to wszystko połapać. Nagrywaliśmy głównie nocami aż wreszcie udało się to zrobić jak trzeba. To była ciężka praca ale jesteśmy zadowoleni.


Skąd bierzecie pomysły na utwory, szukacie ich sami, czy może ktoś wam je podsuwa?


I.H.:  Ja mam  dość dużą płytotekę, gdzie znajdują się nie tylko rzeczy  polskie, ale również bardzo dużo brytyjskich, amerykańskich, na przykład z Mystic Seaport i innych tego typu miejsc. Ponadto gdy tylko gdzieś pływam czy jeżdżę, to nadal zbieram. Nie ma wyjazdu z którego byśmy nie przywozili materiałów i nie żałuję na to pieniędzy. Stąd też materiałów i pomysłów mamy  na kilka płyt do przodu. Ja wiem co mamy zrobić do końca tego roku, wiem co możemy zrobić w przyszłym roku albo za dwa lata. Materiałów na świecie jest mnóstwo, a ja ciągle staram się wyszukiwać coś nowego – grzbię, szperam, czytam. Jestem za to odpowiedzialny w zespole.


Czyli reszta się tym nie zajmuje – dostajecie gotowy repertuar.
Ł.W.: Jeśli chodzi o wybór szant to oczywiście Yoku ma tutaj najwięcej do powiedzenie. To on zamawia, ściąga nowe nagrania, interesuje się tym na pewno dłużej niż my i jest bardziej doświadczony, wie czego szukać.


M.C.: Ale to też nie jest tak, że Yoku przynosi trzy utwory i te trzy robimy. Przynosi dwanaście i wspólnie wybieramy, które się nam podobają. Szukamy wspólnego języka, uzupełniamy się  – my wnosimy poczucie harmonii, bo śpiewaliśmy zawsze wielogłosowo. Yoku ma wiedzę o tradycji i nurcie szantowym. Razem staramy się znaleźć wspólny mianownik, a przykładem tego jest choćby Hard times – mamy bogatą harmonię a utwór jest jak najbardziej w tematyce.


Ostatnio wydaliście singiel...


I.H.: Tak, to jest zapowiedź płyty, którą chcemy nagrać. Są tam cztery utwory: Tourdion, Hard times, Ciąg w dół i Ostatni raz. To zupełnie odmienne kawalki, które mają pokazać nasze różne oblicza. Planujemy krążek, który nazwiemy po prostu Brasy, gdzie chcemy nagrać te rzeczy, o które ludzie pytają w czasie koncertów . To będzie płyta pokazująca co my robimy – od czystej klasyki po utwory takie jak Hard times czy Kołysanka, gdzie jest harmonia troszkę inna,  taka bardziej jazzowo – klasyczna. 


Dla kogo nagraliście ten krążek?


I.H.: To był projekt na wakacje, trochę na Niemcy, bo dużo tam śpiewaliśmy. Jest to płyta trochę też promocyjna, będziemy ją rozsyłali w różne miejsca. Tak naprawdę to już trochę egzemplarzy poszło w świat – do Niemiec, Holandii, Francji – i są pierwsze oddźwięki. Już teraz mamyzaproszenie na przyszły rok do Niemiec na przynajmniej dwie imprezy, a dzisiaj przyszło zaproszenie na festiwal do Appingedam w Holandii. W Polsce też będziemy ją wysyłać organizatorom festiwali ale gros będzie  rozdawane naszym przyjaciołom. Po to ona jest, chcemy ją dać ludziom.


Na kiedy planujecie płytę pełnometrażową?


I.H.: Chcielibyśmy sfinalizować ją na Shanties. Czy nam się to uda tego jeszcze nie wiem, to się okaże tak naprawdę w tym miesiącu.


Ł.W.: Będziemy pracować tak jak do tej pory pracowaliśmy. Niekiedy czas ucieka i musimy kolejnego dnia szukać ale jeśli będziemy  wszystko robić systematycznie i nic niespodziewanego nam nie wypadnie to myślę, że się uda.


Nieuniknione jest porównywanie ‘świeżych’ zespołów do tych zasiedziałych na rynku nieco dłużej. Do kogo wam jest najbliżej?


I.H.: Ja mogę powiedzieć to co słyszałem. Są różne głosy – ktoś porównywał nas do Qftrów, bo oni też nie ciągną aż tak bardzo w rozrywkę. Ktoś nas kiedyś porównał do starych Refów, czy nawet do pierwotnych Dzwonów,  tych a capella. To było zaraz po tej płycie z Patem. Nie wiem jak jest teraz. My nie sugerujemy się niczym w tym momencie.Po prostu robimy swoje, ja się staram przygotowywać teksty, wspólnie robimy aranżacje, szukamy takiego kierunku jaki nam będzie odpowiadał. Nie staramy się dopasować.



 


twoje konto

zaloguj się

zarejestruj się

nawigacja

ocean wiedzy

– z wiatrem

– historia

– różności

okiem bosmana

– relacje

– recenzje

kubryk

kalendarz

galeria

radio

- aac 32 kbps

- mp3 128 kbps

szanty24.pl on Facebook


Copyright © 2008-2010 szanty24.pl. Projekt: szanty24.pl Technologia: cyberstudio