Nowy przyczółek

Pieśni morza na Mikołajkach Folkowych
Wieści Kamil Piotrowski 29 grudnia 2014
24 Festiwal Muzyki Ludowej Mikołajki Folkowe Fot. Grzegorz Michalec

To jeden z najbardziej znaczących i zasłużonych festiwali folkowych w Polsce, a na pewno najstarszy. Wypromował muzykę folkową w Polsce, wykreował wiele znaczących dla tej sceny zespołów. Od lat w programie znajduje się konkurs, wszelkiego rodzaju warsztaty oraz oczywiście koncerty, różnorodnej muzyki ludowej, etnicznej, folkowej. Ale dawne szanty znalazły się tu po raz pierwszy!

Zespoły działające na co dzień na scenie współczesnej piosenki żeglarskiej i tradycyjnego folku morskiego nie raz już gościły w konkursach i koncertach festiwali piosenki turystycznej. Zdarzyło się, że pojawiły się na festiwalu muzyki celtyckiej (powinny regularnie, bo muzyki irlandzkiej w tradycyjnym folku morskim od groma, ale to temat na inną opowieść). Ale szanty, i to te szanty - czyli marynarskie pieśni pracy, na festiwalu folkowym? Nie w konkursie? Ano wreszcie się zdarzyło, w programie tegorocznego, 24 Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Ludowej „Mikołajki Folkowe”.

Wydarzenie to o tyle epokowe, że jak dotąd decydenci sceny folkowej, w najlepszym wypadku szant nie zauważali, w najgorszym...

O tyle epokowe, że lubelski festiwal, znaczeniem dla sceny folkowej można porównać do krakowskiego „Shanties”, i jego roli dla propagowania szant i piosenki żeglarskiej. To bardzo ważna i zasłużona dla folku impreza.

Epokowe także dlatego, że szanty znalazły się nie tylko w programie koncertów, ale również w programie warsztatów, a wszystko to za sprawą nawiązania przez organizatorów współpracy z szantymenem, mieszkającym na co dzień w… Lublinie.

A mowa oczywiście o Marku Szurawskim, który w duecie z Ryszardem Muzajem, drugiego dnia festiwalu, najpierw poprowadził warsztaty o pieśniach morza, uczył też gry na kościach, a później, w koncercie nocnym zaprezentował widowni „Chatki Żaka”, szanty i pieśni dawnych pokładów, m.in. te, które znajdą się na, zapowiadanej już u nas, płycie tego duetu. Jak doszło do współpracy opowiedział mi Marek Szurawski:

- „Pod koniec listopada w ub. roku zagraliśmy z Ryśkiem program szantowy w pierwszej części dużego koncertu z Ryczącymi Dwudziestkami, w Radiu Lublin. Całość oglądał szef Chatki Żaka, i w krótkiej rozmowie po koncercie wyraził zainteresowanie formułą i programem tego, co i jak robiliśmy. Wymieniliśmy kontakty i odezwali się we wrześniu z propozycją godzinnego koncertu na tegorocznych Mikołajkach. Dogadaliśmy szczegóły i zagraliśmy nocą, wedle formuły gawędowo-muzycznej, istotnej dla słuchaczy nie obeznanych z tematem 'szanta', 'ballada morska', 'pieśń kubryku', z krótkim komentarzem o 'morzu, ludziach i okrętach'. Wypadło bardzo fajnie. Pierwszy krok zrobiony.”

Z kolei Bogdan Bracha, dyrektor artystyczny festiwalu i lider Orkiestry św. Mikołaja (dla folku tak ważna kapela, jak Stare Dzwony dla szant), tak komentuje tę współpracę:

- „Szanty na Mikołajkach nie powinny dziwić, bo morskie pieśni pracy to kultura jak najbardziej tradycyjna. Faktycznie jakoś rzadko kojarzona z folklorem, gdyż szanty, pieśni kubryku i ogólnie biorąc piosenka żeglarska mają swoją szufladkę w kulturze. Mikołajki często poszukują różnych, wydawałoby się dziwnych form zainteresowań kulturą tradycyjną. Poszukiwania te często mają wymiar bardziej antropologiczny niż folklorystyczny. Udział Marka Szurawskiego w tegorocznej edycji ma związek z "odkryciem go" w czasie koncertu w Radiu Lublin wiosną tego roku. Oczywiście znałem jego twórczość i nawet wiedziałem, że jest Lublinianinem, ale tam dopiero przemówiła do mnie jego klasa i mistrzostwo śpiewu i gry na tak prostych instrumentach, jak kości i concertina. Stwierdziłem, że nie może go zabraknąć na Mikołajkach.”

Zapytałem czy wobec tego, szanty będą brzmieć częściej na Mikołajkach Folkowych?

- „Zapewne nieobowiązkowo, ale mogą się zdarzyć, jak wszystko co może być w naszym pojęciu zgodne z tematem Festiwalu.” - odpowiedział Bogdan.

Jak widać jest szansa, że na tym ważnym dla folku festiwalu, tradycyjny folk morski także zaistnieje (może inni wezmą przykład z Lublina?). Co by się jednak nie wydarzyło, to przynajmniej w rodzinnej miejscowości naczelnego szantymena RP, zrobi się głośniej o pieśniach dawnych pokładów, może słychać je będzie częściej.

Kup przez internet

Komentarze

dodaj własny komentarz
Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.

Jesteś tutaj:

Twoje konto

Newsletter

Zapisz się na cotygodniowy newsletter szantowy