Młodzież dała radę

XV Festiwal Piosenki Żeglarskiej w Charzykowach
Relacje Kamil Piotrowski 7 września 2012
XV Festiwal Piosenki Żeglarskiej w Charzykowach Fot. Kamil Piotrowski
Pierwszy i ostatni raz w Charzykowach byłem w 2002 r. Graliśmy w konkursie z zespołem Passat. Formuła konkursu była zupełnie inna niż ta obowiązująca na innych festiwalach. Konkursowicze bowiem, na równi z zaproszonymi gwiazdami, dawali co najmniej 25 minutowe recitale. To było wówczas zupełne nowum i bardzo nam, jak i publiczności się podobało.

Festiwal Piosenki Żeglarskiej w Charzykowach miał w tym roku swoją piętnastą edycję, dlatego m.in. minionego lata postanowiłem sprawdzić, jak się ma ta, ponoć nadal bardzo sympatyczna impreza. Nie ukrywam, że ciągnął mnie też sentyment i oczywiście ci, których tam spotkam.

Choć od mojego ostatniego pobytu zmienili się organizatorzy imprezy, w samej formule festiwalu (i konkursu!) nie zmieniło się nic. Nie zmieniła się także publiczność. Tak jak dziesięć lat wcześniej, tak i dziś bawi się świetnie, wspiera młode grupy, śpiewa znane piosenki i szanty i tworzy wspaniały klimat. Nawet, gdy pogoda nie sprzyja (ulewa pierwszego dnia była ponoć solidna), jest zimno, czasem braknie prądu (grupa North Wind z tego powodu zaśpiewała po prostu a cappella) widzowie nie opuszczają posterunku i są z wykonawcami do końca. Dlatego wielu muzyków, nawet jeśli nie występują, przyjeżdża na festiwal prywatnie, co dodaje mu dodatkowego splendoru.

Pierwszy dzień to tradycyjnie były zmagania konkursowiczów, przeplatane występami „klasyków tradycji” (North Wind), mistrzów strofy żeglarskiej (Atlantyda), grających z irlandzką nutą (Stonehenge) czy wręcz rockmanów o żeglarskich duszach (Strefa Mocnych Wiatrów) ale także tych, za co wielki ukłon dla organizatorów, którzy stawiają pierwsze kroki na profesjonalnych imprezach, laureatów wcześniejszych konkursów - w piątek była to grupa Canau (w sobotę Marta Śliwa i oJ taM).

Na festiwal trafiłem drugiego dnia, niestety, od razu na koncerty na rynku w Chojnicach (Brasy i oJ taM). Pogoda w sobotę była wyśmienita. I tu pierwsze moje zaskoczenie, bo miejscowość zmieniła się bardzo - na korzyść. Odnowiony rynek, kamieniczki, ulice - po prostu nie to miasto. Po koncertach przenieśliśmy się do Charzyków, i tu kolejne zaskoczenie - nowa marina, deptak, nowe ośrodki.

Amfiteatr im. Ottona Weilanda stał jak stał, oczywiście także odnowiony, wraz z budynkami zaplecza i tak jak dziesięć lat wcześniej, wypełniony po brzegi. Ale otoczenie… Nowa marina, deptak, więcej miejsc noclegowych - to się porobiło panie. Nie poznałem okolicy - wystarczyła dekada.

Koncert rozpoczęła grupa oJ taM, zwycięzca ubiegłorocznego konkursu. Wcześniej jako duet, od dwóch lat grają w kwartecie, przebojem wdarli się na scenę żeglarską. Ciekawe aranżacje na skrzypce, teksty z „życia wzięte”, i ten głos Justyny… Czasami tylko "mrożą mi uszy" te wstawki ni z gruchy ni z pietruchy, o biesiadnym charakterze. Niestety, nie zabrakło ich i tym razem, ale lubię ich słuchać, oj lubię. (Kilka dni temu przyszła wieść o zmianach w składzie grupy).

Ogłoszenie wyników konkursu szybko poszło. Zwyciężyła grupa Anker (tak jak i w Mikołajkach). Sam występ laureata rozczarował. Poziom wykonania niestety nie najlepszy (nieczystości, nie tylko wokalne), niczym ciekawym mnie też zespół nie zaskoczył. Fajna brzmieniowo mandolina ale ta stopa?? I jury to przepuściło?? Mam nadzieję, że choć skomentowało na spotkaniu z konkursowiczami.

Wydarzeniami drugiego dnia 15 Festiwalu Piosenki Żeglarskiej w Charzykowach, jak dla mnie, były koncerty „młodej fali” czyli Marty Śliwy i Indygo. Byłem bardzo ciekaw jak Marta poradzi sobie w dłuższym, niż konkursowy koncercie. Nie zawiodłem się.

Martę fani piosenki żeglarskiej znają od dawna, jeszcze gdy w konkursach występowała z zespołem Nagiel Bank. Już wtedy zachwycała głosem i przede wszystkim własnym, autorskim repertuarem. W Charzykowach udowodniła, że jest już artystką godną scen festiwalowych, która świetnie dogaduje się z publicznością i co najważniejsze, ma jej coś ważnego do przekazania. Bardzo dobry koncert.

Pozytywnie zaskoczył mnie zespół Indygo. Od ostatniego koncertu jaki słyszałem, a było to z naście miesięcy temu, nastąpiła tu pewna metamorfoza - z grupy rozbawionych nastolatek w świadomy miejsca i celu występu zespół. O ile od dawna już nie można się było przyczepić do jakości występów - doskonale zgrane głosy, ciekawe aranżacje od lat są ich wizytówką, o tyle brakowało mi zawsze jakiegoś pomysłu na koncert. Tym razem byłem świadkiem występu, który od początku do końca mnie wciągnął. Konferansjerka nie przegadana, pojawił się chyba większy luz, co sprawiło, że interakcja z widownią była już bardziej naturalna, no i to, co dodało smaczku koncertowi, gra niemal aktorska, interpretacja tekstów nie tylko muzyką ale i ruchem scenicznym. W Charzykowach po raz pierwszy na scenie zobaczyłem i usłyszałem… zespół. Czyżby to wpływ nowej wokalistki w składzie?W każdym razie tak trzymać.

Pozostali, uznane marki jak Brasy, North Cape, Prawdziwe Perły czy Zejman & Garkumpel dali takie koncerty do jakich nas od lat przyzwyczajają. Mile słuchało się Pereł w starszym repertuarze, choć i ten nowy lubię. Chylę też czoła przed kondycją Zejmana. Zaczynali po południu koncertem dla dzieci, by znowu wyjść na scenę przed północą, w koncercie dla dorosłych.

Charzykowy zmieniły się wizualnie, ale nie straciły charakteru i klimatu. Moje sentymentalno-wspomnieniowe nastroje wzmocniło spotkanie i nocne „Polaków rozmowy” z Johno i Kisielem (Piotr Onyszczuk i Robert Ciesielski), z którymi dokładnie 10 lat temu zaczynaliśmy przygodę z Charzykowami na jednej scenie. Obaj wtedy grali w Róży Wiatrów, dziś tworzą grupę W Stronę Portu. Pięknie było panowie, jeśli Neptun pozwoli, za rok...

XV Festiwal Piosenki Żeglarskiej w Charzykowach, 10-11.08.2012, Charzykowy
Portal Szanty24.pl jest patronem medialnym wydarzenia

Kup przez internet

Komentarze

dodaj własny komentarz
Jeszcze nie skomentowano tego artykułu.

Twoje konto

Newsletter

Zapisz się na cotygodniowy newsletter szantowy