A cappella o morzu

Ta dyskusja dotyczy artykułu "A cappella o morzu".
Wypowiedz się
  • 1 z 1 osób uznało tę wypowiedź za pomocną
    Gość 9 października 2012, 20:00
    No i uśmiechnąłem się ponad siwą brodą i wąsem:-) Przyjemnie poczytać - i przyjemnie poczuć swój maleńki wkład w ten Festiwal:-) Ot - jakieś tam zdjęcie, jakiś (zresztą kiepściutki) filmik:-) Przepraszam - nie WKŁAD:-) Przyjemnie poczuć WSPOMNIENIA, uścisk dłoni i - ATMOSFERĘ. Taką SUROWĄ.. Atmosferę PRACY - choć nie przy żaglach, przy kabestanie, wiosłach. Ale tam ją po prostu CZUĆ...
    Towarzyszę wielu zespołom od becika przez pierwsze kroki do laurów. Festiwalom też:-) Przyznam, iż nie tylko scena mnie zainteresowała - reszta też... Miło jest znaleźć się w przeszłości - choć nie tak dalekiej. Dotknąć narzędzi pracy - w końcu to hala fabryki drutu:-)
    Już teraz takich nie ma (narzędzi pracy)... A tego dotykali ŻYWI ludzie - nie komputer:-)
    I tak powinn być - w końcu SZANTY to pieśni PRACY - a ci ludzie PRACOWALI (choć pewno bez śpiewu; może ktoś jednak nucił coś pod nosem?:-) )
    Wystrój sali może mało "morski" - ale żywy, taki WYSTRÓJ PRACY, której nie każdemu z ludzi słuchających tych pieśni dane było dotknąć:-) Myślę że ta "edycja" będzie własnie w tym kilmacie - nie tylko balladowym. W kilmacie PRACY - ciężkiej pracy, takiej jaka kiedyś była na statkach pod żaglami, okrętach.. Pracy nie mającej wiele wspólnego z poezją... Naprawdę POLECAM ten Festiwal:-)
    Czy ta wypowiedź okazała się pomocna? Tak Nie
Wypowiedz się

Twoje konto

Newsletter

Zapisz się na cotygodniowy newsletter szantowy